W dniu 15.10.2026 r. w Czytelni Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Końskie odbyło się spotkanie członków Dyskusyjnego Klubu Książki. Uczestnicy rozmawiali o książce Johna Williamsa pt. „Profesor Stoner”.
Wypowiedzi uczestników:
„Poetycka książka, która dostarczyła mi pozytywnych wrażeń czytelniczych”.
„Książka o zwykłym życiu, którą czytają pokolenia”
„Moim zdaniem książka napisana jest dwoma stylami językowymi. Język komunikacyjny jest nieco toporny, ale opisy przyrody i wypowiedzi o literaturze, sformułowane są pięknym literackim stylem”.
„Typowa amerykańska proza uniwersytecka (dobry i zły profesor), dodany jest tylko wstęp, o tym jak bohater rozpoczynał karierę zawodową”.
„Edith swoim postępowaniem wyłączyła Williama z życia rodzinnego. Stoner znalazł swoją drogę w pracy zawodowej”.
„Tak naprawdę William nie wiedział, co to jest małżeństwo, zauroczył się wyglądem Edith”.
„William nie był w małżeństwie, tylko w matni, nawet kochać córki nie mógł po swojemu”.
„Bohater przeżył piękny romans, poznał co to miłość, ale otoczenie zmusiło Katherine do wyjazdu z miasta”.
„William mógł rozwijać karierę zawodową, bo nie chciał iść na wojnę”.
Recenzje czytelników:
„Dawno nie czytałam książki tak głęboko poruszającej psychologiczne sprawy. Napisanej pięknym, wartkim językiem. W ciekawym środowisku społecznym.
Tytułowy bohater nie miał łatwego życia. Urodził się w biedzie, wykształcił się ciężko pracując fizycznie na swoje utrzymanie. Ożenił się z niezrównoważoną psychicznie kobietą. W pracy miał śmiertelnego wroga, ale miał też (na szczęście) wiernego przyjaciela.
Jeszcze dodam, że w wieku 43 lat, przeżył piękną pozamałżeńską miłość.
Powieść Johna Williamsa „Profesor Stoner” powstała w 1965 r., a I wydanie polskie było w 2014 r.
Tom Hanks napisał – „To pewnie najbardziej fascynująca książka, na jaką się natknęliście”.
Irena Wróbel
To, co ujęło mnie w powieści Johna Williamsa pt.: „Profesor Stoner”, to jej poetyka – warstwa leksykalna i stylistyczna. Już na 27 stronie można przeczytać krótkie, ale sugestywne spostrzeżenie zimowego krajobrazu, gdzie ,,gałęzie dereni połyskiwały szronem, a czarne winorośle pnące się po wielkich kolumnach przed Jesse Hall obrzeżyły się opalizującymi kryształkami, które skrzyły się blaskiem na szarym kamiennym tle”. Kunszt pisarski jawi się nie tylko w opisach natury, ale także w przedstawianiu w niezwykle ciekawy sposób zdawałoby się codziennych sytuacji.
Fabuła powieści, a przede wszystkim postać tytułowego bohatera może poruszyć tkwiące w każdym chyba czytelniku pokłady empatii i wzruszenia. William Stoner pozwalał płynąć życiu jakby obok siebie, nie zagłębiał się w niuanse rzeczywistości i ludzkich zachowań. Jego ciągła rezerwa wobec otoczenia (ludzi, zdarzeń) tworzyła swoisty dysonans. W swej prostocie myślenia nie przewidywał skomplikowanych sytuacji życiowych. Najlepiej świadczy o tym sfinalizowana chęć poślubienia Edith. Małżeństwo było pasmem rozczarowań i obojetności.
Godna podziwu szlachetna postawa Stonera i stanowcze ,,nie” dla kumoterstwa pogłębiło jego wyobcowanie. Przytłoczył go wyraźny, bezduszny ostracyzm. Nie buntował się, bo też nigdy nie wyzbył się samokrytyki. Wyalienowany ze świata potrafił jednak wnikliwie rozpoznać w sobie dar głębokiego uczucia. To wyobcowanie chyba spowodowało nawet konkluzję, że kiedy był zaangażowany w romans z Katherine Driscoll ,, nie potrafił przyznać, że wyrządza krzywdę komuś, za kogo jest odpowiedzialny.(…) Musiał użyć całej siły woli, żeby sobie uzmysłowić, że przecież oszukuje Edit.” Niektórym dane jest doświadczyć prawdziwej miłości na zawsze, są też tacy, którzy spotykają ją na pewnym etapie życia, przeżywają jakby przebudzenie, po którym – przez wzgląd na okrucieństwo innych – muszą zasnąć bezpowrotnie. Ale profesorowi Stonerowi do końca życia towarzyszyła inna miłość. „Była w nim od zawsze. w młodości szastał nią bez umiaru i bezmyślnie; pokochał wiedzę. (…) W dziwny sposób obdarzał miłością każdą chwilę swojego życia, emanując nią chyba najpełniej, kiedy robił to nieświadomie.”
Wiliam Stoner – naukowiec, literaturoznawca, profesor umiejący obdarować przyjaźnią, miłością szedł przez życie w wielkiej samotności.
Dorota Ziółkowska

